Największym atutem tego zespołu jest fakt, że o coś im chodzi i jest to od samego początku dużo więcej niż dociążone dźwiękowe uderzenie, chociaż i sama muzyka zasługuje na zainteresowanie. Trzymasz w dłoni album, który powstał z przyspieszonego pulsu, bezsennych nocy i myśli, które krążyły jak burza pod zamkniętą powieką – ostrzega Bogusz Chmielewski odpowiedzialny za wokal, koncept całości oraz co najważniejsze - teksty. Można mu wierzyć. Dostajemy rzecz intrygującą i wartą popieszczenia uszu. Nie ma tu rzeczywiście za dużo światła i nadziei, jest niezgoda, gniew i bunt przeciwko schematom, a wszystko to w wyraźnych oparach swojego własnego zagubienia i próby pogodzenia z osobistymi demonami. Numery jak Fobia, Popłoch, Nie na miejscu, Psyche to wykrzyczane strzały z zachowaniem melodyjnych tonów i swoista przeprawa przez meandry niesprawiedliwości i znoje życia. W numerze W imię Twoje uwagę zwraca bas, a zwolnienia tempa zapewniają Insomnia oraz Meduza - jedna z najciekawszych rzeczy na albumie, pokazująca zróżnicowane aspiracje zespołu. Finał w postaci Efemerydy daje wyciszenie i pokazuje zespół z innej strony. Całość została efektywnie wydana w digipacku z tekstami (wszystkie po polsku) oraz z piękną oprawą graficzną tworzącą spójny, klimatyczny odbiór całości. Produkcyjnie jest bardzo dobrze i tłusto. Mocny, ciekawy debiut, który najlepiej wchodzi w odpowiednim nastroju i czasie. Oby początek czegoś większego.
Ocena: 4/5
Zapraszamy również do przeczytania rozmowy z zespołem specjalnie dla naszego portalu.
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001