24 lipca 2026

RELACJA: SUEDE 23.07. Progresja 

Muzyczny kierunek, którym podąża ekipa Bretta Andersona od trzech ostatnich płyt, to prawdziwy miód na posępne uszy. Mało tu optymizmu, żarliwej przebojowości i światła, które cechowały początki ich dyskografii – zamiast tego więcej smutku, melancholii i podskórnego niepokoju. Niezależnie od miejsca i okoliczności Anderson i spółka udowadniają, że brytyjski rock w najlepszym wydaniu nie zna daty ważności. Organizatorem koncertu było Winiary Bookings.

Jak dobrze, że pierwotnie planowaną lokalizację na Letniej Scenie Progresji jakiś czas temu zamieniono na klub. O ile ostatnie dokonania zespołu świetnie współgrają z pochmurną, deszczową aurą, o tyle obcowanie z nią na świeżym powietrzu byłoby bardziej męczące niż hipnotyzujące. To jednak kapela stworzona do klubów.

Wieczór rozpoczęła warszawska Bujaturla, stworzona przez muzyków związanych m.in. z Syndromem Paryskim i Zwidami. Wszyscy członkowie rozśpiewani, a stojąca przez większość czasu za mikrofonem Hanna Went kilkukrotnie dziękowała za tak liczne przybycie na ich rozgrzewający set.

Mimo iż występowali już wcześniej, dało się wyczuć u nich lekką tremę. Muzycznie było to melodyjne, przyjemne granie poskładane z alternatywnych patentów i chwilowych sprzężeń. Dopiero rozwijają skrzydła, ale zapału nie brakuje. Gdy zeszli, czas z głośników umilały legendarne numery m.in. The Fall, Echo & The Bunnymen, PIL czy My Bloody Valentine, którego chropowaty You made me realise poprzedziło wejście na scenę Brytyjczyków. Muzyczna uczta spod znakau SUEDE właśnie się rozpoczęła. 

Cieszyło mnie, że większość numerów jakie zaprezentowali tego wieczoru pochodziła z dwóch ostatnich albumów, a trafiło się też kilku spokojniejszych reprezentantów jednej z moich ulubionych płyt – „The Blue Hour”. Rozpoczęli od Disintegrate (ta perkusja!), by chwilę później przejść do klasycznego uderzenia i pięknie rozśpiewanych we współpracy z publicznością Trash oraz nieśmiertelnego Animal Nitrate.

Po takim rozpoczęciu Killing of a Flashboy wprowadził już nieco zwolnienia, ale było jasne, że grupa jest w znakomitej dyspozycji, a Brett – mimo upływu lat – pozostaje jednym z najwybitniejszych frontmanów brytyjskiej sceny. Charyzmatyczny, pełen energii, nieustannie w ruchu i w kapitalnym kontakcie z publicznością prowadził koncert z taką samą intensywnością, z jakiej słynął trzy dekady temu. Właściwie od drugiego numeru zadomowił się już pod barierkami, do których wracał często. Widząc rozśpiewaną, skaczącą publiczność, co chwila krzyczał też „I love it!” i również tu sił mu nie brakowało. Ze sceny płynęła surowa, hipnotyzująca, rockowa energia (Personality Disorder, Dancing with the Europeans, Turn Off Your Brain and Yell). Temperatura klubu błyskawicznie dobiła do odczucia sauny. Numery takie jak Can't Get Enough mało kogo utrzymywały w miejscu.

Nie ulega wątpliwości, że niejednemu w wypełnionej po brzegi Progresji serce najmocniej zabiło jednak przy starszych dźwiękach, które przypominały, dlaczego na stałe zapisały się w historii brytyjskiej muzyki. Piękne momenty dla melancholijnych dusz zapewniły zaś Everything Will Flow, June Rain i akustyczne wykonanie Life Is Golden. Ten ostatni utwór był chwilą oddechu przed finałową eksplozją, gdy So Young, Metal Mickey i Beautiful Ones zamieniły ponownie salę w jeden wielki chór. Na bis muzycy zostawili The Only Way I Can Love You.

Utwory z „Antidepressants” doskonale odnalazły się obok klasyków i wybrzmiały z imponującą pewnością siebie, a ich surowsze, wyraźnie podszyte postpunkową estetyką brzmienie smakowało na żywo wybornie. Liczyłem na to i się nie zawiodłem. Czekam niecierpliwie na nowy album i zapowiadane albumowe zamknięcie tej surowszej twarzy zespołu. Po raz kolejny udowodnili, że są zespołem wyjątkowym. Ich koncerty to połączenie znakomitych kompozycji, perfekcyjnego wykonania i scenicznej charyzmy. Rewelacyjny wieczór i koncert, z którego człowiek wychodził mokry jak po największej ulewie.

Wojciech Markowski 

Nieznany

electrolite.wm@gmail.com 

 

Muzyczna 15

Warszawa, 00-001

Kontakt

Menu

Śledź nas

A website created in the WebWave website builder