Klimatyczny wieczór skąpany w subtelnych odcieniach jazzu i soulu – tak można podsumować koncert Pauliny Przybysz z projektem Mama’s Car w warszawskim klubie Jassmine. Wypełniony po brzegi klub, a jednocześnie niezwykle kameralna atmosfera stworzyły przestrzeń do bliskiego spotkania artystki, muzyków i publiczności.
„Mama’s Car” to nowy muzyczny rozdział Pauliny, wyrastający gdzieś pomiędzy standardami jazzowymi a klasykami soulu. Jak sama artystka zapowiadała, to podróż, w której ważna jest przestrzeń, swoboda i możliwość eksperymentowania, a także miejsce dla indywidualności każdego z muzyków.
Już od początku koncertu wybrzmiały świeże numery, a bezpośrednia interakcja z publicznością szybko przełamała dystans. Natchniony zespół – Marek Pędziwiatr na klawiszach, Tymon Kosma na wibrafonie, Olaf Węgier na saksofonie tenorowym, Krzysztof Baranowski na kontrabasie i gitarze basowej oraz Marcin Rak na perkusji – stworzył pełne niuansów, pulsujące tło dla głosu Pauliny. Były momenty bardziej subtelne i intymne, ale też takie, w których muzycy pozwalali sobie mocniej „wcisnąć gaz” – zgodnie z ideą nowego projektu.
Nad tym wszystkim górował mocny, charakterystyczny głos Pauliny, niosący się po skąpanej w ciemnościach eleganckiej sali. Mama’s Car było muzyczną podróżą – pełną swobody i soulowej energii. Z Jassmine można było tego wieczoru wyjechać dokładnie tak, jak zapowiadała artystka: trochę rozczochranym, ale zdecydowanie szczęśliwym.
fot. electrolite.wm
więcej na:
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001