Orchestral Manoeuvres in the Dark bywali u nas nie raz a warszawski koncert był kolejnym rozdziałem ich długiej muzycznej historii. Pojawili się u nas już w 1985 roku i wracali wielokrotnie. W 2018 roku wystąpili w Progresji, dwa lata później nadciągneli z jubileuszową trasą 40-lecia, a w 2024 roku zagrali w Stodole. Teraz: znów Progresja, ale tym razem pod gołym niebem, na Letniej Scenie. Organizatorem było www.fource.pl
Zanim jednak wyszła gwiazda wieczoru, licznie zgromadzoną publiczność przywitał rodzimy Plastic. Elektroniczny duet zaprezentował dynamiczny, taneczny set, łączący elektronikę z charakterystycznym, nieco alternatywnym brzmieniem i popową melodyjnością. Występ był ciekawym preludium przed klimatycznym finałem wieczoru.
Zaczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem, ale był to najpewniej zabieg, aby i tak mocno tego dnia oszczędne słońce definitywnie się schowało. Setlista prowadziła przez najważniejsze punkty ich historii. Isotype od razu ustawił odpowiednią temperaturę: pulsujący bas, kilka syntetycznych sekwencji i głos McCluskeya. Nie było mowy o stagnacji – Andy szalał po scenie z jednej strony na drugą, skakał, klaskał i był w wyśmienitym nastroju. Już przy kolejnym Messages chwycił za bas, do którego jeszcze nie raz wracał.
Przeboje leciały jak z rękawa. Souvenir, Maid of Orleans, Sailing on the Seven Seas czy Enola Gay wciąż są przecież żywymi, perfekcyjnie skonstruowanymi piosenkami. Nie zabrakło również Forever (Live and Die), podczas którego za mikrofonem stanął Paul. Samo nagłośnienie, zarówno pod sceną, jak i w dalszych częściach, było bez zarzutu.
Do tego wizualizacje i wyraźne światła. Świetnie było obserwować, jak Stuart Kershaw, ze swoim mocnym, konkretnym uderzeniem, traktuje perkusję, a spokojny Martin Cooper czaruje klawiszami i saksofonem. Mocny finał w postaci Secret, Pandora's Box i obowiązkowego Electricity przypieczętowały ten udany wieczór.
Andy McCluskey i Paul Humphreys ponad czterdzieści lat temu znaleźli język, który miał opisywać przyszłość. Dzisiaj ten sam język opowiada o przeszłości — i nadal brzmi świeżo. A że niektórym łezka nostalgii również popłynęła, to tylko dodatkowy plus tych dźwięków.
fot. electrolite.wm
więcej na:
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001