Te koncerty nie było typowe. Nie doświadczyliśmy rockowego klubu, podscenicznego ścisku, pogującej wiary, oparów dekadencji, potu z sufitu i zaopatrzonego barku, a i tak, mimo tego - ten wieczór miał w sobie moc energii i dobrych dźwiękowych wibracji. W Terminalu Kultury Gocław odbyło się spotkanie ludzi, których wspólnym mianownikiem jest muzyka oraz pomoc. Zdaje się również, że zgromadzeni doskonale to rozumieli: nie zabrakło wiernych fanów zarówno tych starszych jak i (dosłownie) najmłodszych. Dwie okazje, podwójne jubileusze: 10-lecie zespołu Muzyczni Czarodzieje oraz 15-lecie Luxtorpedy. Ci pierwsi od lat robią coś znacznie większego niż koncerty — zamieniają muzykę w przestrzeń spotkania, kooperacji, wzajemnego wsparcia, wolności i emocji. Ich brzmienie płynnie łączy pulsujące reggae z metalowo - rockową energią.
Sobotni jubileusz był celebracją właśnie tej niezwykłej drogi. Na scenie pojawiło się blisko 30 uczestników, w tym przyjaciół oraz podopiecznych projektu fundacji, którzy przy gitarowym wsparciu inicjatora całego przedsięwzięcia – Bartka Miecznikowskiego, zagrali kilkanaście kompozycji, w tym m.in. Czy pozwolisz się kochać, Mamadu, Elvis, Bądź wojownikiem, Jestem, Nigdy czy Kimkolwiek jesteś. Mimo pojawiającej się niekiedy tremy wszyscy spisali się znakomicie – perkusja była okładana, a bongosy nie pozostawały dłużne.
Dużo się na tej scenie działo i trzeba pochwalić za trzymanie wszystkiego w ryzach i pełną kontrolę. Sam pomysłodawca otrzymał na koniec prezent od podopiecznych – butelkę szampana wypełnioną cukierkami i gorące podziękowania. Wyjątkowym momentem wieczoru był również udział Darka „Maleo” Malejonka, który błyskawicznie uderzył potęgą klasyki grając Exodus, See I & I oraz na wielki finał Transmission into your heart.
Luxtorpeda przyjechała w ramach trasy „Guztrasa” i zafundowała pełnokrwiste, półtoragodzinne gitarowe uderzenie bez taryfy ulgowej. Widać było od razu, że nie było to schematyczne „odegranie i do domu”. Rozpoczęli Hymnem, by w dalszej kolejności zaprezentować inne wyczekiwane numery jak Autystyczny, Wilki dwa, Stereo, Mambałaga, Pies Darwina czy bezkompromisowe Maszynka do mięsa, Niezalogowany oraz Barabasz.
Było wiele anegdot, wspominek i podziękowań. Chłopaki dawali z siebie wszystko i mimo, iż na twarzy Litzy widać było odznaki zmęczenia, z imponującą siłą i kondycją grzmocili do samego końca. Luxtorpeda po raz kolejny udowodniła, że ich koncerty to emocjonalne wyładowanie energii, szczerości i hałasu, a wszystko z uśmiechami na twarzy.
Po takich wydarzeniach człowiek wychodzi jakiś taki pogodniejszy.
zdj. electrolite.wm
Więcej również na:
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001