Przed wejściem do klubu długa kolejka. Jednak nie jedna z tych, kiedy naprawdę trzeba bardzo długo czekać, aby dostać się do wnętrza. Byli to po prostu wielbiciele twórczości gwiazdy wieczoru, którzy postanowili przybyć dużo wcześniej. Oczekiwanie wliczone było w przedkoncertowy, miły rytuał. Widać było, że moc fanów jest z Katarsis i nie było to dziwne. Chłopaki mają zdolności do tworzenia emocjonalnie gęstej, a jednocześnie przystępnej muzyki, która trafia do odbiorców niemal natychmiast. Ich kompozycje to charakterystyczny miks wrażliwości i mrocznej melancholii, które trafiły do zgromadzonych w klubie Progresja błyskawicznie. Nikt nie powinien narzekać. Ze sceny poleciały m.in. Dega, Malda, Niekas, Būsi, Ėda czy Surasiu. To właśnie ta umiejętność balansowania między intymnością a intensywnością sprawia, że zespół konsekwentnie buduje swoją oddaną społeczność odbiorców – takich, którzy nie tylko słuchają, ale również mocno i naprawdę przeżywają ich muzykę. Organizatorem było Winiary Bookings
Poniżej kilka zdjęć z niedzielnego koncertu w warszawskiej Progresji.
zdj. electrolite.wm
Więcej również na:
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001