31 października 2025

RELACJA: HAYWIRE, Frank Turner & The Sleeping Souls, Dropkick Murphys 27.10.2025 Progresja

Ten wieczór w warszawskiej Progresji na pewno długo będzie pamiętany. Nie dość, że wszystkie zespoły dały świetne występy to jeszcze całość była doskonale nagłośniona co niestety nie zdarza się często. Miło było właściwie od samego początku gdy jeszcze dla skromnie zgromadzonej publiki wyszedł sam Ken Casey, który przywitał wszystkich i zaprosił do nieskrepowanego szaleństwa do ostatniego dźwięku. Zanim doczekaliśmy się występu głównej gwiazdy tj. jego szalonych bostończyków z Dropkick Murphys, z głośników wybrzmiał Neil Diamond ze swoją Sweet Caroline i scenę rozgrzali Haywire serwując bezlitosne punkowo – hardcore’owe ciosy. Charyzmatyczny frontman Austin Sparkman, przypominający wizualnie nieco Corey Taylora, błyskawicznie zarządził wszystkim podejście bliżej sceny, zapowiedział, że nie będzie rurek z kremem, zdjął koszulkę i ruszył wraz z zespołem na buntownicza krucjatę. Było mocno i konkretnie - wybrzmiał nawet Boys don’t cry The Cure z oczywistą łobuzerską interpretacją. Wśród dynamicznego setu promującego ich debiutancki album „Conditioned For Demolition” nie zabrakło Love Song, Feeling Depressed czy Summer Nights. O ile pierwsi znajomi z Bostonu rozruszali i zadowalająco zapełniali salę to Frank Turner & The Sleeping Souls dał tego wieczoru najlepszy koncert pokazując nieujarzmioną energię i moc gitarowych dźwięków rodem z klasycznej americany. Frank grywał już u nas a rozpoczął swoją muzyczną karierę w 2001 roku jako wokalista hardcore’owego zespołu Million Dead i widać było, że ta energia go nigdy nie opuściła. Nie potrafił ustać w miejscu. Fantastyczny show i muzyka łączącą folk, punk i rock z tekstami o codzienności i życiowych rozterkach. Wspaniałe irlandzkie Never Mind the Back Problems, 1933, przebojowy Do One, Get Better czy wreszcie Photosynthesis, który na żywo to plus 50% do wersji studyjnej. Takie kluby są już dla niego za małe i wspaniale było mieć możliwość usłyszenia tego szaleństwa w takich warunkach. 

Dropkick Murphys przyjechali promować swoje najnowsze bardzo dobre wydawnictwo „For The People”, z którego poleciało pięć numerów. Czy najlepszych to już inna sprawa. Brakowało choćby takiego bangera jak Fiending for the lies czy śpiewnego i pachnącego oparami whiskey Bury the Bones, ale Who'll Stand With Us?, refleksyjny Chesterfields and Aftershave czy kończący koncert turbo czad The Big Man mogły się podobać. Do tego trochę miłych staroci typu Citizen C.I.A. czy obowiązkowy I'm Shipping Up to Boston. Mimo, iż zabawa nie opuszczała (zdarzały się nawet podpisywania LP przez Casey’a wystające z rąk pogujących fanów czy sesja zdjęciowa z jednym z nich na scenie). Muzycznie zabrakło niestety więcej numerów z rewelacyjnego albumu Going Out In Style - The Hardest Mile to było zdecydowanie za mało. Bostończycy zaprezentowali dodatkowo bardzo efektowne wizualizacje, na których widniały różne grafiki i ujęcia z ich twórczości. Mimo wszystko – roztańczony i wesoły wieczór.

Organizatorem był Knock Out Productions

fot. electrolite.wm

https://www.electrolite-wm.com/

www.instagram.com/electrolite.wm

https://www.facebook.com/electrolite.wm

Nieznany

electrolite.wm@gmail.com 

 

Muzyczna 15

Warszawa, 00-001

Kontakt

Menu

Śledź nas

A website created in the WebWave website builder