24 lutego 2026

RECENZJA: Izzy and the Black Trees – Kisses to Chaos

Niech przy pierwszym wizualnym kontakcie, nie zwiedzie Was (skądinąd świetna) kolorowa, „plastelinowo-olejna” okładka, za którą odpowiada Mariusz Dojs. Daleko jej do surowych, oszczędnych, alternatywnych grafik. Czy to znaczy, że przełożyło się to na samą zawartość albumu poznańskiego kwartetu? Spokojnie - załoga charyzmatycznej Izy „Izzy” Rekowskiej wciąż gna na garażowo-gitarowej ścieżce. Po świetnym debiucie oraz entuzjastycznie przyjętym „Revolution Comes in Waves” (2022) i EP-ce „Go On, Test The System” (2024), nowe wydawnictwo pod sztandarem Anteny Krzyku, przynosi nam wszystko to co w nich lubimy, ale z dodatkiem doświadczenia i progresu.

 

Zaczyna się nieśmiało, Escape from the Liberty Cinema to jakby społeczny komentarz,  powolne rozkładanie akcentów i stopniowe wchodzenie instrumentów, tworzące dobry wstęp do płytowego otwieracza. Jest nieco melancholijne i nucenie Izzy There’s no escape from the Liberty Cinema - we’re locked in, waiting for the keys…przywołuje na myśl nawet echa rejonów dream popowych. W This Land Is Ours refren to już prawdziwa Patti Smith, podczas gdy Functional Freeze zaraża pulsującą, taneczną energią. Czuć tu w dalszym ciągu inspiracje klasyką lat 80-tych czy wczesnych 90-tych spod znaku new wave i post-punk (Post-apocalypse), garażową alternatywę (Two Sides, Restless Nights), bujające rejony (Butch Vig pozdrawiamy Pana – przyp. red.), eleganckie, hipnotyzujące piosenki (Spring Time Rush), a wszystko to przefiltrowane przez współczesną wrażliwość. Zamykający, wykrzyczany Stalker okryty jest mrokiem i ciekawymi zmianami tempa podlanymi małą dawką a’la Sonic Youth. Czyli wszystko bez zmian. Od początku działalności grupa stawiała na wyrazistą estetykę: mroczny klimat, pulsującą sekcję rytmiczną, charakterystyczne, chłodne gitary i ekspresyjny wokal Izzy. W „Kisses to Chaos” to wszystko jest i działa. Uwagę zwraca produkcja Marcina Borsa : przestrzenna, selektywna i po raz kolejny balansująca pomiędzy retro a nowoczesnością. Nie ma flirtów z aktualnymi muzycznymi trendami, wciąż mamy do czynienia z wyraźnym osadzeniem w gitarowym, surowym, garażowym rdzeniu. To wymaga konsekwencji, odwagi, ale i pochwały.

 

Ocena: 4/5

 

 

fot. Jacek Mójta

Nieznany

electrolite.wm@gmail.com 

 

Muzyczna 15

Warszawa, 00-001

Kontakt

Menu

Śledź nas

A website created in the WebWave website builder