11 maja 2026

RECENZJA: Foo Fighters – Your Favorite Toy

Nowe wydawnictwo od Foo Fighters to materiał, który dość wyraźnie pokazuje, że chłopaki — a przede wszystkim pomysły Dave’a Grohla — zdają się odnajdywać swoją bezpieczną, skalkulowaną muzyczną przystań. Miejsce, w którym przebojowość spotyka się z agresywnym graniem, ale wszystko pozostaje pod pełną kontrolą.

I dobrze — bo choć to dziś zespół wybitnie mainstreamowy, nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach tkwiących w garażowym, punkowym duchu. Ta równowaga między surowością a przystępnością jest szczególnie wyraźna. Po kilku bardziej eksperymentalnych albumach, które sprawiały wrażenie tworzonych z potrzeby artystycznych poszukiwań lub wręcz osobistej terapii, najnowsze wydawnictwo stawia na coś zupełnie innego: krótki, zwarty konkret. I to naprawdę cieszy.

Nie znajdziemy tu rzewnych ballad ani psychodelicznych, rozciągniętych wędrówek. Zamiast tego dostajemy solidne, rockowe rzemiosło — dobrze skrojone kompozycje. Nóżka tupie. Są momenty szalone, z krzykiem i przesterami (Caught In The Echo), punkowe (Of All People, Spit Shine) czy bardziej tradycyjne (Window, If You Only Knew) — wszystko jednak zanurzone w tej charakterystycznej otoczce, która od lat definiuje ich styl. Przeciętnie wypada rozwleczony Child Actor, ale wyróżnia Amen, Caveman, który klimatem stanowi dobry miks atutów FF.

Jak radzi sobie na perkusji Ilan Rubin? Dobrze — chyba nikt nie wątpił, że Dave zaprosi do tej maszyny średniaka. Czy odciska swoje piętno? No nie — odgrywa, co ma. Tyle. Prawda jest bolesna — po śmierci Taylora Hawkinsa to już jednak inny zespół, czy się to komuś podoba, czy nie. Na płycie nie brakuje też mrugnięć okiem do muzycznych inspiracji — mamy ducha Iggy’ego Popa z czasów The Stooges (Your Favorite Toy) z tą surową, nieco bezczelną energią, podczas gdy inne fragmenty flirtują z wrażliwością znaną z twórczości Boba Moulda (Unconditional) — melodyjną, ale podszytą emocjonalnym ciężarem. Wieńczący całość Asking For A Friend ma klimaty przypominające poprzednie wydawnictwo „But Here We Are”, ale zostaje przełamany punkowym finiszem i stanowi dobre zakończenie tej płyty.

Słowo o samej produkcji: czasem niestety pojawia się bardzo agresywny mastering i mocna kompresja miksu, co może brzmieć męcząco albo jak „przesterowanie”. Czy naprawdę musimy wciąż kultywować patologię „loudness war”, zlewające się gitary i „ściśnięte” bębny?

„Your Favourite Toy” nie jest rewolucją w dyskografii Foo Fighters, ale zdecydowanie jest świadomym krokiem w stronę tego, co robią najlepiej. To płyta, która nie udaje niczego więcej, niż jest — i właśnie dlatego działa. Z nerwem (nawet tym kontrolowanym) zawsze było im do twarzy.

Ocena: 4/5

Nieznany

electrolite.wm@gmail.com 

 

Muzyczna 15

Warszawa, 00-001

Kontakt

Menu

Śledź nas

A website created in the WebWave website builder