Gdy po raz pierwszy sięgnęliśmy po najnowsze wydawnictwo BLACKLIGHT, od razu usłyszeliśmy echa Katatonii i Opeth – w przestrzennych gitarach, nasyconych pogłosami partiach oraz charakterystycznych solówkach. Krakowski kwartet nie brzmiał jednak tak od początku. Od 2019 roku konsekwentnie kształtował jednak własny styl, przechodząc imponującą muzyczną ewolucję. Efekt? Naszym zdaniem wyrasta on dziś na jeden z najciekawszych zespołów progresywno-metalowej sceny w Polsce. Klimatyczne kompozycje łączą się tu z wyrazistymi gitarowymi solówkami, nieoczywistą pracą sekcji rytmicznej i ambientowymi pejzażami dźwiękowymi. Co równie istotne, każda kolejna płyta wyraźnie pokazuje, jak świadomie i konsekwentnie rozwija się ich muzyczny język. Debiutancki Following the Future (2020, Lynx Music) już od otwierającego And I stopniowo budował klimat, stawiając na nastrój i hołdując melodyce. Choć produkcja była jeszcze momentami nieco wycofana, a akcent Marcina Kocielskiego wyraźnie zdradzał rodzime naleciałości, album pokazał zespół świadomie poszukujący własnego brzmienia. Numery takie jak Gater, urzekający gitarowymi pogłosami i przestrzenią budowaną przez Macieja Majewskiego i Roberta Kurzyńskiego, In My Eyes, czarujący jedną z najciekawszych partii basu, Pre Road, zwieńczony interesującą instrumentalną końcówką, a przede wszystkim When I See You – jeden z najlepszych utworów na płycie, przyjemnie dociążony, pełen energii i noszący w sobie ducha muzycznej drogi SOEN – pokazały, że umiejętne operowanie dynamiką to krok we właściwym kierunku. Był to jednak – jak już wspomnieliśmy – dopiero początek.
Jego następca – River of Time (2022, ProgMetalRock Promotion), wydany niespełna dwa lata później, w czasie gdy świat znajdował się w wyjątkowo ponurym momencie swojej najnowszej historii, już od otwierającego I Call Your Name pokazał, że zespół nie zamierza stać w miejscu. Produkcja byłą lepsza, warsztat dojrzał, a kompozycje nabrały rozmachu. Było więcej przestrzeni, gitarowych pogłosów i klimatycznych planów, całość brzmiała po prostu mocniej, bardziej różnorodnie i dynamiczniej, nie tracąc przy tym z oczu tego, co ważne – melodii. Ten progres nie wziął się znikąd. Praca i koncertowe obycie przyniosły efekty. Do tej pory zespół hartował się podczas licznych występów festiwalowych, klubowych i plenerowych. Muzycy występowali również jako support przed Dr. Misio, a w ostatnich sezonach wielokrotnie dzielili scenę z Closterkeller, kontynuując tę współpracę także w bieżącym roku. Na szczególną uwagę, w ich przypadku - zasługuje również projekt z bytomską szkołą baletową. W marcu 2025 roku zespół zagrał na żywo podczas koncertu dyplomowego, do którego absolwenci przygotowali choreografie tańca współczesnego oparte na fragmentach jego utworów. Warto obejrzeć dostępne w serwisie YouTube nagrania – efekt robi wrażenie.
Ostatnim jak na razie dziełem zespołu jest „Future Belongs To”, wydany przez włoską wytwórnię Wormholedeath i zaprezentowany światu wiosną 2025 roku. Najnowszy materiał pokazuje jak do tej pory naszym zdaniem – najlepszą formę zespołu – mocniejsze riffy, growl i jeszcze większa intensywność nadają muzyce świeże, bardziej bezkompromisowe oblicze -(nasza recenzja niebawem).
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001