Jaka jest jedna z najtrudniejszych chwil w życiu każdego muzycznego maniaka?
Sprzątanie szafy i dramatyczne szukanie wolnego miejsca na kolejny merch. Każdy z nas to zna i wie z jakimi dylematami, dramatami i wyrzeczeniami wiąże się owa czynność. Bo koszulka zespołu, czy to typowa czy koncertowa to pamiątka, trofeum, nasze małe wspomnienie zamknięte w kawałku materiału. Warto mieć na nią miejsce i miło jest założyć, gdy jest szansa. Czasem to już prawdzie skarby. Należy jednak pamiętać, że muszą również żyć w głębokiej komitywie z odzieżą bardziej oficjalną. Proza życia po prostu tego wymaga.
Pamiętam swoją pierwsza koszulkę oraz gdzie ją kupiłem. Właściwie pamiętam chyba wszystkie.
Kiedyś, pewne noszone zespoły czy emblematy nierzadko narażały nas na nieplanowane cardio w terenie lub srogą dezaprobatę mijanych na ulicy. Dzisiaj, gdy większość rzeczy spowszedniała a nas rusza coraz mniej, powyższe doznania również znalazły w tym swoje odzwierciedlenie. To akurat na pierwszy plus. Drugi to, że od wielu lat mamy w tym zakresie wolność i różnorodność. Nikogo już nie oburza posiadanie jednocześnie koszulki zespołu X i Y, nikt nie doświadcza przepytywania z dyskografii czy kompletnej znajomości stron B singli itp. Koszulki zaczęto nosić dla wsparcia ukochanych artystów, w przypadku tych mniej znanych – również ich promocji a wszystko to w ramach jednego wspólnego mianownika – miłości do muzyki i namiastki dźwiękowej wspólnoty.
Gdy liczba pamiątkowych koszulek grubo przekroczyła jednak kilkaset sztuk włączyła się czerwona lampka i postanowienie o wprowadzeniu selekcji. Mocna rzecz. Efekt? Trochę trafiło na głębsze półki, inne w jeszcze dalsze szafowe rejony a wszystko przypieczętowane postanowieniem – „starczy tego”.
Tak, zobaczymy na jak długo.
Wciąż mam problem z odpuszczeniem koszulki ze świetnego koncertu, gdy z tyłu jest rozpisana trasa koncertowa. Wiem, że nie jestem w tym jedyny. Co z tego, że nowy, sprzedawany koszulkowy materiał jest, moim zdaniem - słaby jakościowo i coraz droższy. I co, że na niektórych starych koszulkach są już dziury, przez które można włożyć kciuk? Wszystko da się nosić! Czasem serce po prostu bierze górę nad logiką. Tacy już chyba jesteśmy. Wciąż potrafię szczerze się uśmiechnąć biorąc do rąk i zakładając ponad 30-letni, sprany t-shirt Pearl Jam czy Alice in Chains. Dobra muzyka zawsze przetrwa – dbajmy mimo wszystko by zachowała się również w koszulkowym materiale…no, przynajmniej tak aby móc je jeszcze włożyć.
electrolite.wm
https://www.electrolite-wm.com/
www.instagram.com/electrolite.wm
https://www.facebook.com/electrolite.wm
Nieznany
electrolite.wm@gmail.com
Muzyczna 15
Warszawa, 00-001