29 lipca 2026

FELIETON: BOB MOULD a sprawa polska 

Będąc na koncertach, wielokrotnie słychać w tłumie rozmowy na temat tego, kto kogo chciałby zobaczyć na żywo w Polsce, kto planuje przyjechać, a na kogo iść już raczej nie warto. Zauważyć jednak można, że mowa w tych dysputach głównie o artystach, którzy w takich czy innych formach deptali już po naszej polskiej ziemi. Zmusza to do analizy tego stanu rzeczy, a biorąc pod uwagę, że najważniejsze dla mnie zespoły widziałem już na żywo, błyskawicznie pojawiło się pewne nazwisko, które mogłoby być faworytem tego rankingu – i jest to Bob Mould. Człowiek, który od 45 lat potrafi komponować jak mało kto.

W dawnych czasach wielokrotnie słyszało się opinie, że nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy takich zespołów jak Nirvana, R.E.M., Therapy?, Pixies, Green Day i wielu innych, którym nie była obca w swoich gitarowo-garażowych kompozycjach melodia i to nieco beatlesowskie zacięcie, gdyby nie paluchy i wrażliwość Boba.

Największą sławę przyniosła mu oczywiście działalność w zespole Hüsker Dü, który współtworzył na przełomie lat 70. i 80. Zaczynali jako szybka grupa hardcore punkowa, ale z czasem poszli w bardziej melodyjne brzmienie. Albumy takie jak „Zen Arcade”, „New Day Rising” czy „Warehouse: Songs and Stories” uznawane są za kamienie milowe alternatywnego rocka. Po rozpadzie zespołu w 1988 roku Mould rozpoczął karierę solową, która stanowi logiczną kontynuację wcześniej wytyczonych ścieżek, ale często je również poszerza (np. o elektronikę). Jego kompozytorska receptura nie jest skomplikowana: znajdziemy w niej intensywność punk rocka, melodyjność popu, a wszystko to w asyście osobistych, często bolesnych tekstów. W późniejszych latach powrócił do bardziej gitarowego brzmienia, wydając dobrze przyjęte albumy, takie jak „Silver Age” czy „Blue Hearts”.

Bob przez pewien czas mieszkał w Berlinie, co zbliżyło go geograficznie do Polski, ale niestety nie przełożyło się to na koncerty w naszym kraju. Obecnie dzieli swój czas między San Francisco a Palm Springs w Kalifornii. Czy będzie jeszcze szansa na wizytę w Polsce? Jego zeszłoroczny album „Here We Go Crazy” byłby ku temu dobrą okazją, ale trasa „Love You Even Still 2026 World Tour” skupia się na USA. Oprócz tego reaktywował swój zespół Sugar oraz ogłosił nowe koncerty i wydanie nowych rzeczy.

Doczekamy się? 

fot. Timothy Norris/Getty Images

Wojciech Markowski 

Nieznany

electrolite.wm@gmail.com 

 

Muzyczna 15

Warszawa, 00-001

Kontakt

Menu

Śledź nas

A website created in the WebWave website builder